19 lat bez Shihana Leszka Drewniaka
Pamięć, która wciąż żyje
Mija dziewiętnaście lat od śmierci pułkownika Leszka Drewniaka – wybitnego trenera, mentora, wychowawcy i jednej z największych legend polskiego karate. Dla wielu z nas był kimś znacznie więcej niż instruktorem. Był autorytetem, inspiracją i człowiekiem, który potrafił zapalić w innych pasję na całe życie.
Shihan Leszek Drewniak przez wiele lat regularnie przyjeżdżał do Lublina, gdzie prowadził intensywne szkolenia z zakresu karate shotokan, combat karate oraz samoobrony. Organizowane przez Instytut Budokan, we współpracy z Akademickim Ośrodkiem Sportu UMCS, seminaria gromadziły setki uczestników – studentów, instruktorów, pasjonatów sztuk walki z całego regionu. Lubelska prasa wielokrotnie podkreślała wyjątkową atmosferę tych spotkań: pełną dyscypliny, ale i wzajemnego szacunku, skupienia oraz autentycznej wspólnoty.
Mistrz Drewniak potrafił pracować z każdym – od osób stawiających pierwsze kroki na macie, po najbardziej zaawansowanych karateka. Szczególnym zainteresowaniem cieszyły się zamknięte zajęcia dla instruktorów i zaawansowanych, podczas których Shihan przekazywał nie tylko wiedzę techniczną, ale także swoje rozumienie drogi karate jako sztuki kształtującej charakter. Wielu uczestników do dziś wspomina te treningi jako przełomowe momenty w swojej sportowej i osobistej drodze.
Nagła śmierć pułkownika Leszka Drewniaka była dla środowiska karate ogromnym wstrząsem. Trudno było uwierzyć, że odszedł ktoś, kto jeszcze chwilę wcześniej emanował energią, spokojem i optymizmem. Człowiek zawsze otwarty na innych, życzliwy, a jednocześnie wymagający – przede wszystkim wobec samego siebie. Jego postawa uczyła, że prawdziwa siła nie polega wyłącznie na technice, lecz na odpowiedzialności, konsekwencji i szacunku do drugiego człowieka.
Dobra energia, którą Shihan Drewniak wnosił na matę, zostawała z ludźmi na długo. Wielu studentów UMCS i uczestników seminariów do dziś wspomina, że właśnie te spotkania ukształtowały ich podejście do treningu, pracy nad sobą i życia codziennego.
Dziś, po dziewiętnastu latach, wracamy myślami do tamtych chwil. Na archiwalnych fotografiach z lubelskich seminariów odnajdujemy wspomnienia wspólnie spędzonego czasu, ciężkich treningów, rozmów i chwil skupienia. To nie tylko zapis historii, ale dowód na to, że dziedzictwo Leszka Drewniaka wciąż trwa – w ludziach, których inspirował, w wartościach, które przekazywał, i w drodze karate, którą tak pięknie pokazywał.
Shihanie, dziękujemy.

